Historia kredytów we frankach. Co robią „frankowicze” aby się pozbyć problemu?

Na pewno każdy z nas słyszał o problemach z kredytami we frankach. Wielu ludzi takie kredyty zaciągnęło. Te kredyty to również wiele domowych tragedii, o których głośno się nie mówi. Na czym polega problem z kredytami we frankach? Jak można próbować z tej sytuacji wyjść? Zapraszam do czytania….

Od czego się zaczęło?

W 2008 roku 2/3 udzielane kredyty mieszkaniowe były to kredyty we frankach. W III kwartale 2008 roku kredyty te stanowiły ponad 75% wszystkich zaciąganych kredytów na zakup mieszkania.

Większość ludzki, która chciała kupić mieszkanie na kredyt, wychodziła z banków w tym czasie ze sprzedanym produktem bankowym jakim jest kredyt hipoteczny w walucie Szwajcarii nie Polski.

Dlaczego kredyty we frankach były tak popularne?

Powodów jest kilka, ale główny jest taki, że w tamtym czasie banki proponowały ten rodzaj kredytów jako najtańsze, najlepsze, był to produkt priorytetowy w sprzedaży.

Nie oszukujmy się, większość z nas idąc do banku po kredyt na swoje wymarzone mieszkanie, nie zna się na zawiłych umowach kredytowych i liczy na pomoc i wsparcie doradcy z którym rozmawia.

Większość z nas wybiera swoje wymarzone mieszkanie, snuje wizje umeblowania, koloru ścian oraz stworzenia przytulnego miejsca dla siebie i swojej rodziny. Kredyt jest tylko narzędziem do zrealizowania naszego marzenia.

Dlatego nie zastanawiamy się nad formą kredytu albo który będzie lepszy. Zdajemy się na pomoc doradcy kredytowego i pytamy go co by zaproponował.

W tamtych latach banki wprowadziły produkt, który wtedy był dużo korzystniejszy niż kredyt w złotówkach. Wynikało to głównie z tego, iż bazowa stopa procentowa na której opierało się oprocentowanie kredytu(LIBOR) była dużo niższa niż stopa procentowa w złotówkach (WIBOR).

Co się stało z frankiem? Skąd się wzięły problemy z kredytami?

Przez pierwsze lata od 2008 roku wszystko było w porządku. Raty były dużo mniejsze niż w złotówkach. Każdy z kredytobiorców był zadowolony i uważał że bardzo dobrze postąpił, ponieważ raty były dużo mniejsze niż w złotówkach.

Jednakże w 2011 roku kurs franka szwajcarskiego zaczął w dość szybkim tempie iść do góry. Nie byłoby w tym nic złego, ponieważ mimo podwyższonego kursu stopy procentowe w Szwajcarii były dużo mniejsze niż w Polsce, co skutkowało i tak mniejszymi ratami niż w przypadku kredytów w złotówkach. W roku 2011 i 2012 raty były zbliżone do rat kredytów hipotecznych w polskiej walucie i nikt nie widział problemu.

I się zaczęło… Początek 2013 roku Rada Polityki Pieniężnej zaczęła obniżać stopy procentowych w Polsce. Tylko w 2013 roku stopa WIBOR 3M zmniejszyła się z poziomu 4,09 na 2,71. Spowodowało to, że raty kredytów opartych o WIBOR zaczęły znacząco maleć. Odsetki były mniejsze i sumarycznie rata kredytu była o wiele mniejsza niż raty we frankach.

Ale przecież stopy procentowe w Szwajcarii również były obniżane, więc skąd się wziął problem? A no stąd że oprócz różnicy w stopach procentowych rósł kurs franka szwajcarskiego.

Jak widać powyżej największy szok przeżyli wszyscy, którzy mieli kredyt we frankach w roku 2013 i 2014. Wtedy to rata kredytu w złotówkach znacząco zmalała w porównaniu do raty kredytu we frankach szwajcarskich.

Ludzie zaczęli żałować swoich decyzji i zastanawiać się nad wybrnięciem z sytuacji. Jednakże umowy zawarte z bankami jednoznacznie określały że to bank dyktuje ceny po jakich dokonuje przewalutowania rat kapitałowych oraz całego kapitału pozostałego do spłaty.

W związku z tym kapitał do spłaty zaczął gwałtownie rosnąć. Banki zaczęły sobie naliczać dodatkowe opłaty.

Wyobraźcie sobie taką sytuację że wpłaciliście wkład własny wynoszący 10% od kredyty zaciągniętego we frankach. Przy udzielaniu kredytu na 200 tys. zł, była to kwota 20 tys. zł. Nagle po wzroście kursu waluty szwajcarskiej wasz kapitał do spłaty to 260 tys. zł.

Wobec tego większość „frankowiczów” dostaje wezwania do uzupełnienia kwoty wkładu własnego. Większości ludzi na to nie stać, ponieważ i tak płacą dość wysokie już raty. Więc banki zgodnie z umową lub po podpisaniu aneksu wprowadzają coś takiego co nazywa się ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego.

I teraz oprócz zawyżonych rat, dolicza się comiesięczne opłaty za ubezpieczenie od niskiego wkładu własnego, ponieważ po przewalutowaniu okazuje się że większości ludzi nie stać na dopłacenie takich pieniędzy.

Zaczyna tworzyć się błędne koło, z którego nie wiadomo jak wyjść. Raty rosną, kapitał rośnie banki doliczają dodatkowe opłaty i wszystko przecież zgodnie z umowami kredytowymi.

Kurs franka szwajcarskiego w latach 2008 – 2019
Źródło: ludzkiefinanse.pl

Czarny czwartek 15 stycznia 2015 roku

Punkt kulminacyjny był 15 stycznia 2015 roku. Kiedy to bank centralny Szwajcarii ogłosił uwolnienie cen swojej waluty. Kurs CHF/PLN  w ciągu kilkunastu minut poszybował z około 4,13 do ponad 4,50. Na rynkach międzybankowych mówi się nawet o kursie ponad 4,90 zł. Ten dzień nazywany jest czarnym czwartkiem.

W tym momencie świat wielu ludzi i rodzin zawala się. Sytuacja waluty w jakiej mają zaciągnięty kredyt jest tak niestabilna że nie wiadomo co robić dalej. Wielu ludzi prosi o pomoc państwo. Jednak z jakim skutkiem?

Pomoc państwa dla „frankowiczów”

Co państwo zrobiło od tamtego czasu dla rodzin spłacających kredyty mieszkaniowe we franku szwajcarskim?

Sytuacja wymyka się spod kontroli, ludzie mają do spłacania coraz większe raty i oczekują pomocy. Państwo 20 listopada 2015 roku wprowadza ustawę o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy.

Ustawa ta, mówiąc w skrócie ma pomóc osobom w najgorszych sytuacjach.

Zakłada ona że pomoc należy się jedynie bezrobotnym, o ile jego miesięczna rata kapitałowa i odsetkowa przekracza 60 % dochodów całego gospodarstwa domowego.

4 lipca 2019 roku Prezydent RP podpisuje nowelizację w/w ustawy. Co to zmienia?

Nowelizacja wprowadza nowy instrument wspierający – pożyczkę na spłatę zadłużenia. Może ją uzyskać kredytobiorca, który zdecyduje się na sprzedaż kredytowanej nieruchomości, a środki uzyskane ze sprzedaży nie pokryją całego zobowiązania. Wówczas będzie mógł uzyskać zwrotną nieoprocentowaną pożyczkę (maksymalnie w wysokości 72 000 złotych) na spłatę zadłużenia.

Zmienia się też udział raty kapitałowej i odsetkowej do dochodów gospodarstwa domowego do 50%.

Kredyt we frankach co robić?

Wielu zrozpaczonych ludzie widząc, że nie mogą liczyć na pomoc od państwa wzięło sprawy w swoje ręce. Co robią żeby wyjść z toksycznej pętli kredytowej?

Procesy sądowe frankowiczów

Jednym ze sposobów wydostania się z pułapki kredytów w szwajcarskiej walucie jest zaskarżenie banku w sądzie. Na czym to polega?

Ludzie zaczęli najpierw pojedynczo, a potem zbiorowo składać pozwy przeciwko bankom w sądach.

Pozwy dotyczą między innymi nieuczciwego przeliczania kursu walut dotyczących rat oraz kapitału do spłaty oraz anulowania całej umowy.

Podstawową rzeczą, jaką sąd może zasądzić na rzecz frankowicza jest tzw. odfrankowienie kredytu, czyli uchylenie klauzul waloryzacyjnych .

Odfrankowienie Kredytu

Upraszczając, odfrankowienie kredytu polega na tym, że w wyniku postępowania sądowego za kwotę kredytu przyjmuje się kwotę kredytu udzieloną w złotych i od tej kwoty bank ma prawo naliczać odsetki i prowizje.  Zatem przyjmuje się, że jest to kredyt w złotych i dokonuje się rozliczenia dokonanych spłat. To z reguły kończy się oddaniem konsumentowi nadpłaty (rozliczenie dokonanych już wpłat) oraz sporządzeniem nowego harmonogramu na przyszłość (rozlicznie na przyszłość). Tym samym kredytobiorca nie tylko uzyskuje zwrot pobranych nadpłat, ale też zapewnia sobie bezpieczne – i niższe – raty na przyszłość

Pozwy zaczęły lawinowo narastać po 2015 roku kiedy to kurs franka szwajcarskiego nie był regulowany przez żaden bank i dochodziło do znacznych wahań

Na początku wyroki były w większości niekorzystne. Jednakże teraz jak widać na wykresie poniżej. Większość wyroków, jest korzystna dla powodów i coraz więcej ludzi idzie tą drogą.

Również w październiku ma być został ogłoszony wyrok TSUE i może okazać okazał się bezprecedensowym wydarzeniem, korzystnym dla „frankowiczów”, ale jednocześnie mogącym zachwiać polskim sektorem bankowości.

Państwo Dziubakowie, wnieśli do sądu okręgowego w Warszawie pozew o unieważnienie umowy z uwagi na nieuczciwe w ich opinii postanowienia dotyczące mechanizmu indeksowania. Ich zdaniem postanowienia te były niezgodne z prawem, ponieważ umożliwiały bankowi jednostronne i dowolne określanie kursu walut.

W konsekwencji, ich zdaniem, bank jednostronnie określa saldo kredytu, a także wynik przeliczenia raty kredytu wyrażonej w walucie obcej na kwotę w walucie polskiej. Uznanie tych postanowień za nieuczciwe warunki umowne uniemożliwiałoby ustalenie obowiązującego kursu walut, a zatem powinno skutkować stwierdzeniem nieważności całej umowy.

Co prawda wyrok będzie dotyczył, tylko sprawy państwa Dziubaków, jednakże może być furtką dla wszystkich pozostałych osób. Chodzi tu głównie o przeliczenie kapitału oraz odsetek po kursie z dnia zawarcia umowy, co za tym idzie banki będą musiały zwrócić nadpłacane przez tyle lat kwoty w wyniku błędnie indeksowanego kursu franka.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że można unieważnić całą umowę, jeśli zawarto w niej nieuczciwe klauzule. Głównym wskazaniem dla podjęcia przez sąd takiej decyzji ma być interes kredytobiorcy. TSUE wskazał jednoznacznie, że w sytuacji gdy usunięcie „nieuczciwych warunków umowy zmienia charakter i główny przedmiot tych umów może ulec zmianie (…) prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów”.

Źrodło: Money.pl

Alternatywne pomysły wyjścia z kredytów we frankach

Gdy droga sądowa zawiedzie pozostaje szukanie innych alternatyw aby spłacić dług.

Między innymi, można spróbować zaciągnąć dług w PLNach i jak najszybciej spłacić kredyt. Nie jest to proste, ponieważ zdolność kredytowa na pewno jest już dość niska przy takim obciążeniu. Jednak u osób u których to możliwe to dobra alternatywa.

Nadpłacanie kredytu

Kolejną metodą, która może pomóc w szybszym wydostaniu się z długów we frankach jest systematycznie nadpłacanie raty kapitałowej kredytu.

Aby to jednak zrobić należy zacisnąć pasa i zacząć dość intensywnie oszczędzać. Nikt tego nie lubi, ponieważ nie lubimy odmawiać sobie ani codziennych przyjemności ani dóbr o podwyższonej jakości. A najgorsze jest już oszczędzanie, wtedy gdy rodzina posiada dzieci, a rodzice muszą odmawiać im wielu rzeczy, bo muszą spłacić toksyczny kredyt.

Jednak regularne nadpłacanie kredytu może przynieść wymierne skutki. Kiedy będziemy nadpłacać kapitał, będzie nie tylko zmniejszała się rata, ale również będzie coraz mniej kapitału do spłaty.

W związku z tym jeśli mamy mniejszy kapitał do spłaty wzrost kursu walutowego jest mniej groźna i przybliża nas do zakończenia spłat morderczych rat.

Sprzedaż mieszkania

Ostateczną drogą do wyjścia z toksycznego długu jest sprzedaż nieruchomości. Jest to rozwiązanie dla ludzi, którzy nie widzą już żadnej innej drogi i nie chcą żeby spłacanie długu pozostało w spadku jeszcze dla ich dzieci.

Mieszkanie lub dom i tak pewnie ma o wiele większą wartość niż w dniu zaciągania kredytu. W wyniku sprzedania mieszkania spłacamy cały pozostały kapitał kredytu we frankach. Kupujemy nowe mniejsze mieszkanie zaciągając kredyt w złotówkach, gdzie przy niskich stopach stać będzie większość z nas na nadpłacanie kredytu i spłatę go o wiele wcześniej niż kredytu frankowego.

W większości przypadków rata i tak jest o wiele wyższa niż kredytu w złotówkach. Jeśli by spłacać kredyt na nowe mieszkanie udzielony w złotówkach spłata na pewno nastąpiła by o wiele szybciej i zaoszczędzilibyśmy na odsetkach.

Jednak jest to wariant ostateczny, ponieważ nikt z nas nie chciałby raptem pozbywać się swoich ukochanych 4 kątów.

Jak sytuacja „frankowiczów” wygląda w 2019 roku?

Według raportu Biura Informacji Kredytowej sytuacja kredytobiorców w szwajcarskiej walucie jest stabilna i się poprawia.

Jak widać w czerwcu 2019 roku liczba osób, którzy zaciągnęli kredyt we frankach wynosi już zaledwie 5,2%, co i tak stanowi prawie 800 tys. rodzin.

Łączna kwota kredytów we frankach 131,08 mld złotych co stanowi 20,4% wszystkich kredytów w Polsce.

Więc jak widać jest to jednak dość spora kwota, gdzie mimo małego udziału tych kredytów ilościowo. Świadczy to o tym że zadłużenie na jednego kredytobiorcę musi być bardzo duże.

Liczba wszystkich kredytów we frankach do ogólnej liczby kredytów nie jest wysoka i stanowi zaledwie 6%. Jednak jak już wspomniałem są to zazwyczaj kredyty dość duże.

Widać też tendencje do zamykania kont walutowych w szwajcarskiej walucie, co oznacza że część kredytów jest stale spłacana.

Również według ostatnich raportów, BIK twierdzi że kredyty we frankach są jednymi z najbardziej regularnie spłacanych kredytów, które zalicza do kategorii mniejszego ryzyka.

Ale dzieje się tak dlatego, że w przypadku pozwu o unieważnienie umowy jednym z kryteriów jest również to w jaki sposób kredytobiorca spłacał kredyt. W związku z tym większość rodzin starała się spłacać kredyty w terminie.

Kredyty były też często nadpłacane, aby wzrost kursu franka nie przyczyniał się w tak dużym stopniu do zwiększania miesięcznych rat.

Pomagać „frankowiczom” czy nie pomagać?

Ludzie, którzy zaciągnęli w tym samy czasie kredyty w złotówkach uważają, że to nie  sprawiedliwe, ponieważ ich też kuszono takimi kredytami i możliwością oszczędności. Jednak oni poszli trudniejszą drogą i kilka lat płacili dużo wyższe raty niż osoby które wzięły kredyt we frankach.

Jednak zadłużenie we frankach to również tragedia wielu ludzi, kiedy raty raptem rosną do takiego poziomu, że ludzie nie są w stanie ich spłacać.

To również doliczane przez banki dodatkowe opłaty, przez które kredyt wydaje się niemożliwy do spłacenia.

Nie każdy brał kredyt aby tylko zaoszczędzić i przechytrzyć innych wybierając tańsze oprocentowanie. Niektórzy po prostu nie wiedzieli jakie skutki takiego kredytu będą musieli ponosić w przyszłości.

Podsumowując, wyrok TSUE jest korzystny dla frankowiczów, bo daje im możliwość wykreślenia nieuczciwych zapisów z ich umów lub anulowania całych umów. Ale każdy z kredytobiorców będzie musiał zmierzyć się w swojej sprawie z bankiem przed sądem.
Obecnie toczy się w sądach około 8-10 tysięcy spraw frankowiczów. Kredytobiorców posiadających kredyt w szwajcarskiej walucie jest około 450 tysięcy.

Źrodło: Onet.pl

Co wyrok TSUE daje Frankowiczom?

Kredyty we frankach dzielą się na dwie grupy: indeksowane i denominowane.

Wyrok TSUE dotyczył kredytu indeksowanego.

W wypadku kredytu indeksowanego, kwota kredytu jest w złotych i ma adnotację, że jest indeksowana (czyli mówiąc prościej: rozliczana) kursem franka szwajcarskiego. Usunięcie tak zwanej „klauzuli indeksacyjnej” z umów oznacza, że kredyt ulega „odfrankowieniu” po kursie waluty z dnia zaciągnięcia kredytu.

Czyli mówiąc ludzkim językiem, spłacamy dalej złotówki a nie franki, a oprocentowanie pozostaje na poziomie „frankowego”, czyli oparte o LIBOR. To z kolei daje taki efekt, że kwota comiesięcznej raty może spaść o duże kwoty. Mówi się że nawet o kilkanaście do kilkudziesięciu procent.

Również sprawa nadpłat kredytów w wyniku płacenia rat w szwajcarskiej walucie pozostaje również otwarta i będzie się toczyła pewnie batalia w sądach.

W przypadku kredytów denominowanych, sytuacja jest nieco mniej korzystna dla „Frankowiczów”. Kwota kredytu jest zapisana we frankach, zatem usunięcie klauzuli kursowej z umowy sprawia, że może ona być tylko w całości unieważniona, czego również mogą domagać się kredytobiorcy