Płaca minimalna 3000 zł już w 2020 roku? Czy to jest możliwe?

Polski rząd zapowiedział, iż płaca minimalna w 2021 roku będzie wynosiła 3000 zł brutto. A teraz zastanówmy się, czy wysoka płaca minimalna jest korzystnym zjawiskiem czy niekoniecznie. Większość z Was jest zatrudniona na umowę o pracę i pracuje na zysk szefa oraz na rozwój firmy, w której jest zatrudniona. W związku z czym podniesienie płacy minimalnej wydaje się korzystne dla większości ludzi pracujących na etacie. Jednakże czy na pewno tak jest? Czytajcie dalej a dowiecie się o plusach i minusach wysokiej płacy minimalnej.

Płaca minimalna, co to właściwie jest?

Płaca minimalna to twór ekonomistów, który ma chronić pracowników przed wyzyskiem pracodawcy. Oraz narzędzie rządzących do zapewnienia dobrobytu obywatelom. Jednak czy oby na pewno? Przecież średnia płaca w Polsce wg statystyk GUS-u jest znacznie powyżej płacy minimalnej, więc po co ją podnosić?

Po co więc takie narzędzie w gospodarce wolnorynkowej, gdzie z założenia płaca ma być kompromisem za jakie pieniądze pracownik godzi się oddawać swoje umiejętności pracodawcy. Przecież tak naprawdę nikt nikogo nie zmusza żeby pracować za 1500 zł. Jednakże wielu ludzi boi się o pracę, bo mają na utrzymaniu rodzinę, comiesięczne nie małe opłaty, niejednokrotnie raty. W związku z tym ciężko jest szukać nowej pracy lub wydawać kolejne pieniądze na szkolenia, kursy lub  szkoły podyplomowe, które mają być atutem w CV w znalezieniu lepiej płatnej pracy. Między innymi z takich powodów, ludzie niejednokrotnie pracują większość swego życia u jednego pracodawcy. W takiej sytuacji płaca minimalna jest „zbawieniem” i każdy cieszy się przy jej podnoszeniu. Nawet jeśli dany pracownik zarabia powyżej średniej krajowej, to podniesienie płacy dla najmłodszych stażem pracowników zobowiązuje do podnoszenia pensji pracownikom doświadczonym o dużo wyższych zarobkach. Więc każdy jest zadowolony z faktu podnoszenia płac minimalnych i jest to bardzo pożądane zjawisko z punktu widzenia pracownika.

Jak to jest w innych krajach Europy?

Jak widać jesteśmy na 15 miejscu w Europie pod względem wysokości płacy minimalnej. Nie jest to chlubny wynik i daleko nam do krajów rozwiniętych Unii Europejskiej, jednakże przodujemy w krajach wschodniej ściany Europy i nasze zarobki są tu najwyższe. Ale przecież pretendujemy do czołówki krajów Europejskich więc płaca minimalna jest jednak dość niska pod tym względem.

Patrząc na to w ten sposób podnoszenie płacy minimalnej o ponad 33% w ciągu dwóch lat jest zjawiskiem pożądanym, które przybliży nas do krajów rozwiniętych Unii Europejskiej. Być może przegonimy wtedy Estonię, Litwę, Portugalie i Grecję.

Jednakże w 2019 roku Hiszpanie podniośli swoje płace minimalne o ponad 22%, a Litwa podniosła je aż o niemalże 39% w ciągu roku! Nasuwa się pytanie, to dlaczego Polska ma nie podnosić? Dlaczego u nas każdy rząd obawiał się w znacznym stopniu podnosić płace? Przecież na tle Europy nie wypadamy pod tym względem najlepiej. A każda partia która podniosłaby płace minimalne byłaby na pewno lubiana przez Naród.

A no dlatego że wskaźnik średniej płacy do płacy minimalnej w Polsce będzie oscylował w granicach 60%, czego nie było w innych krajach Europejskich do tej pory. W związku z tym nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie skutki to przyniesie dla gospodarki, dla przedsiębiorstw a w konsekwencji dla większości z nas. Hiszpania mogła sobie podnieść wysoko płacę minimalną, ponieważ relacja płacy minimalnej do średniego wynagrodzenia w 2017 roku wynosiła, zaledwie 38,7%. Natomiast Litwa, będzie tak jak my „królikiem doświadczalnym” i będzie razem z nami przodowała tym wskaźnikiem w Europie.

Podnoszenie płacy minimalnej to przecież same plusy, czy w ogóle są jakieś negatywne skutki tego zjawiska?

Najbardziej oczywistym negatywnym skutkiem podnoszenia płac jest oczywiście wzrost cen towarów i usług. Z czego to się bierze? A no z tego że jeśli np. pani Wanda ma zakład fryzjerski i zatrudnia pracowników, to aby mogła zapłacić im więcej i dalej mieć zysk musi podnieść cenę za ścięcie włosów czy koloryzacje. Jeśli piekarnia zatrudnia piekarzy i kierowców, to nawet gdyby surowce zostały na tym samym poziomie cenowym to piekarnia musi podnieść ceny chleba aby mogła przetrwać dalej i się rozwijać. Pan Henio, który buduje i remontuje domy i zatrudnia pomocników musi podnieść ceny malowania szpachlowania, bo musi im zapłacić więcej itd. A produkty też będą droższe bo wyprodukowanie pustaka będzie wymagało również większych kosztów niż przy niższych płacach i koło się zamyka. W związku z czym podniesienie płac niemal zawsze wiąże się z podniesieniem wskaźnika cen czyli wzrostem tzw. inflacji. A by to udowodnić spójrzcie na wykres poniżej, który pokazuje jak kształtowała się dynamika wzrostu płac oraz dynamika wzrostu inflacji. Jak widać obie linie są niemalże jak przyklejone do siebie niezależnie od rządów jakie rządziły w Polsce. Więc naturalnym zjawiskiem jest wzrost cen.

Ale czy skazani jesteśmy na wzrost wszystkich cen? Na pewno nie. W dobie wzrostu płac minimalnych firmy, które zajmują się produkcją, kładą większy nacisk na automatyzacje procesów produkcyjnych. W przypadku zautomatyzowanego procesu produkcyjnego większość pracy wykonują maszyny. Oczywiście serwis linii produkcyjnej zapewne również wzrośnie, ponieważ wykonują go ludzie, ale na pewno nie wpłynie to aż tak na wzrost cen produktów jak w przypadku zakładów, które opierają się wyłącznie na pracy ludzkich rąk.

Kolejnym negatywnym skutkiem gwałtownego wzrostu płacy minimalnej jest wzrost szarej strefy. Co to jest szara strefa chyba nie muszę tłumaczyć, ale w prostym języku jest to część zapłaty za wykonane usługi lub produkty, która nie jest wykazywana w żadnym urzędzie, od której nie odprowadza się podatków ani składek. Aby wyobrazić sobie jak to wyglądało  na koniec 2017 roku w Polsce na tle Europy spójrzcie na grafikę poniżej. Jak widać Polska plasuje się w czołówce krajów w których szara strefa jest powyżej 20% PKB. Jak widać również w większość krajów ze wskaźnikiem powyżej 20%, są to kraje Europy wschodniej.

Z czego to wynika? Wynika to głównie z mentalności ludzi. Większość ludności w krajach słabo rozwiniętych woli dostawać wyższą pensję „na rękę” niż dostać niższą po odprowadzeniu podatków i składek na emerytury. Wynika to głównie z nieufności do aparatu rządzącego oraz braku wiary w system emerytalny, gdzie większość młodych ludzi zastanawia się, jakiej wysokości w ogóle dostaną emerytury po odprowadzaniu 40 lat składek emerytalnych, gdzie często po 1 latach pracy ZUS przysyła pisma z informacją o wysokości emerytury na daną chwilę w wysokości 900zł, albo mniej. Ludzie myślą że sami odłożą na swoją starość. Jednakże większość ludzi ma skłonność do życia tu i teraz i nie zastanawiania się co będzie w przyszłości i chcą więcej pieniędzy na rękę teraz niż myśleć ile dostaną emerytury i czy w ogóle ją dostaną.

A dlaczego wzrost płacy minimalnej miałby przyczynić się do wzrostu szarej strefy? A dlatego, że pracodawcy zaczną zatrudniać ludzi na ½ etatu lub inne dziwne formy umów. Płaca będzie wypłacana w części na konto a reszta będzie zapewne wypłacana „pod stołem”. Co prawda służby kontroli coraz prężniej biorą się za sprawdzanie i likwidacje takiego procederu, ale póki co, to funkcjonuje w wielu przypadkach, a wysoka płaca minimalna na pewno będzie sprzyjała rozszerzaniu się tego zjawiska. Dopóki ludzie godzą się na taką formę wypłaty jest ona korzystna dla pracodawcy bo w ostatecznym rozrachunku płaci mniej, a pracownik ma złudne wrażenie że dostał więcej pieniędzy. A nawet gdyby pracownik nie chciał wypłaty płacy bez opodatkowania, to często dostaje ultimatum, że albo dostaje wypłatę pomniejszoną o składki albo niech szuka innej pracy. Bardzo często pracownicy są stawiani pod ścianą i nie mogą wiele zdziałać.

Kolejnym negatywnym skutkiem podnoszenia płacy minimalnej jest wyższy odsetek upadłości firm. Na diagramie poniżej widać jak przestawia się sytuacja upadłości w Polsce od 1997 roku. Jak widać liczba postępowań upadłościowych waha się zgodnie z cyklami koniunkturalnymi.

Więc co płaca minimalna ma do upadłości firm? Z pozoru niewiele. Ale w przypadku nienajlepszego zarządzania firmą, wzrost kosztów pracowniczych może być „gwoździem do trumny” dla wielu przedsiębiorstw. Jeśli firmy nie będą umiały się odnaleźć na nowych rynkach, gdzie konkurencja cenowa jest coraz agresywniejsza, coraz większe koszty pracownicze zmuszą firmy do zamknięcia działalności, ponieważ firmy nie będą w stanie generować zysku. Czy chciałbyś pracować za darmo? Pewnie nie, przedsiębiorca też nie będzie chciał prowadzić firmy dla satysfakcji, jeśli nie będzie umiał wygenerować zysku najprawdopodobniej zamknie działalność lub ogłosi upadłość.

W przypadku mniejszych przedsiębiorstw, które są rodzinne, lub zatrudniają kilku kilkunastu pracowników właściciele będą rezygnować z działalności ze względu na niewspółmierne zarobki do czasu poświęcanego na pracę. Działalność gospodarcza to nie tylko praca związana z prowadzoną produkcją lub świadczonymi usługami, to również bardzo dużo obowiązków formalnych które nakłada ustawodawca na firmy (m.in. księgowość, RODO, licencje, zezwolenia i wiele innych formalności w zależności od rodzaju działalności). Więc właściciel firmy, ostatecznie ma dużo więcej pracy i dużo więcej odpowiedzialności, niż pracownik zatrudniony na etacie. Więc jeśli taki przedsiębiorca w wyniku wzrostu kosztów kadrowych, podniesie ceny usług lub produktów i nie osiągnie odpowiedniego zbytu, a przez to osiągnie mniejszy zysk, zwyczajnie zamknie działalność szukając spokojnej pracy na etacie za podobne pieniądze jak miał z działalności.

Więc jak znaleźć złoty środek?

Na pewno wzrost płacy minimalnej korzystnie wpływa na zamożność społeczeństwa w dłuższej perspektywie, a w związku z tym ludzie będą więcej wydawać. Mądre wydatki ludności mogą wzbogacić firmy i gospodarkę Polską, która będzie stawał się silniejsza i płace będą samoczynnie rosły. Jest jedno ale, ludzie nie mogą wydawać nadwyżki pieniędzy na produkty firm spoza Polski. Kupno butów nike lub piekarnika bosch nie poprawi sytuacji w Polsce. Są Polskie odpowiedniki danych produktów (nie będę wymieniał żebyście nie posądzili mnie o reklamę), których kupno wspomoże Polską gospodarkę i zapewni jeszcze większy wzrost płac. Tak, tak wiem, powiecie że Polskie produkty są gorszej jakości niż ich zagraniczne odpowiedniki. Ale jeśli nie będziemy wspierać naszych produktów, firmy będą miały mniejsze zyski i nie będą mogły przeznaczyć takiej ilości środków na lepszą kontrolę jakości, czy wzrost innowacyjności, jak to robią nasi sąsiedzi z Europy. Wydawajcie więc nadwyżki płac na Polskie produkty.

Na pewno również w swoim życiu spotkaliście się z takim zjawiskiem, że identyczną lub podobną pracę Wy wykonaliście w 4 godziny, a kolega czy koleżanka z firmy wykonywała tą samą pracę 8 godzin. I dostajecie tą samą pensję. Co wtedy czujecie? Że to niesprawiedliwe, ale nic nie możecie z tym zrobić. W związku z czym zaczynacie „szanować pracę” czyli wykonujecie pracę powoli z przerwami bez zaangażowania w takim samy czasie jak kolega po fachu. I tu zaczyna się wielki problem Polskich firm, że większość siły roboczej jest nieefektywnie wykorzystywana. Osoba która pracuje dużo szybciej sprawniej i lepiej przestaje wykonywać swoją pracę lepiej, ponieważ nie widzi tego sensu skoro w żaden sposób nie jest wyróżniona.

A gdyby tak docenić te osoby, które pracują efektywniej, to nie byłoby potrzeby zatrudniania wciąż nowych rąk do pracy, a podwyżka na pewno byłaby mniejszym kosztem dla pracodawcy niż pensja nowego pracownika. Wykorzystanie potencjału obecnie zatrudnionych pracowników, przegląd możliwości dotychczasowej kadry, zainteresowanie ze strony przełożonych o rzeczywiście wykonywanej pracy często zmienia pogląd na firmę i może sprawić, że średnia płaca w kraju będzie wyższa, a co za tym idzie minimalna płaca też mogłaby być większa. Wyższą średnią krajową otrzymywali by pracownicy ambitni i pracowici, natomiast minimalną płacę (3000zł lub 4000 zł brutto), otrzymywali by ją pracownicy bez większych ambicji ale poprawnie wykonujący swoją pracę. Jest to oczywiście bardzo uproszczony proces, ale mogłoby to doprowadzić do powrotu wielu specjalistów z zagranicy i braku zapotrzebowania na pracowników zza wschodniej granicy

Konkludując w Polsce jest miejsce na podnoszeni płac minimalnych i może to być bardzo dobre ekonomicznie i społecznie zjawisko. Jednakże, wielu ludzi musi być świadoma tego, że nie można ich podnosić bezkarnie bo może to się obrócić przeciwko nim. Poprzez nasze postawy czy to wykonując naszą pracę czy też robiąc zakupy również możemy wpłynąć na zwiększanie wspólnego dobrobytu wszystkich nas. Pamiętajmy, że pojedynczo nie zdziałamy wiele, ale zmiana postawy wielu z nas może zdziałać cuda i doprowadzić gospodarkę do wzrostu, przez co będziemy zarabiać coraz więcej.

A Wy co myślicie o podwyższaniu płacy minimalnej? Podnosić czy nie? Piszcie w komentarzach 😊

2 thoughts on “Płaca minimalna 3000 zł już w 2020 roku? Czy to jest możliwe?

  1. Cosmo says:

    Nie powinno być w ogóle takiej instytucji jak pensja minimalna. Samodzielne odprowadzanie składek do urzędów też by pomogło w zmianie świadomości społecznej.

    Odpowiedz
  2. zwiedzajzemna.pl says:

    Witaj, napisałeś o szarej strefie, że wynika ona z mentalności ludzi, nieufności do aparatu rządzącego oraz braku wiary w system emerytalny. Nie pomyślałeś, że szara strefa bierze się stąd, że małego przedsiębiorcy zatrudniającego do 10 pracowników nie stać na opłacanie astronomicznych składek na zus za pracownika. Dlaczego ktoś ma na umowie najniższą a dostaje do ręki większą pensje? Otóż dlatego, że zus płacony za pracownika jest znacznie mniejszy przy umowie na najniższą krajową. Większość ludzi nie ma zielonego pojęcia ile pięniędzy jest odprowadzanych do państwa z jego umowy. Chore jest to, że np Mc Donald odprowadza takie same składki za pracownika na najniższą umowę co malutki przedsiębiorca, to jest przyczyna główna szarej strefy. Zamiast podnosić płacę minimalną powinni obniżyć koszty zatrudniana pracownika. Pozdrawiam i życzę udanych postów

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.